Psychoterapia depresji
Czym jest depresja?
Depresja należy do najczęściej występujących zaburzeń psychicznych — według Światowej Organizacji Zdrowia dotyka ponad 280 milionów ludzi na świecie. Mimo że słowo „depresja” funkcjonuje w potocznym języku jako synonim smutku czy przygnębienia, z perspektywy klinicznej jest to poważne zaburzenie, które głęboko ingeruje w funkcjonowanie człowieka — w jego myślenie, odczuwanie, relacje i zdolność do życia.
Niestety w depresji „aktywizujące” komunikaty w stylu „weź się w garść”, „pobiegaj”, „zajmij się czymś” nie pomagają, a nawet szkodzą. Choć bez wątpienia aktywizacja na pewnym etapie leczenia jest niezbędna.
Depresja — obraz kliniczny
Rozpoznanie depresji opiera się na kryteriach diagnostycznych opisanych w klasyfikacjach ICD-11 oraz DSM-5. Do podstawowych objawów należą: obniżony nastrój utrzymujący się przez większość dnia przez co najmniej dwa tygodnie, utrata zainteresowań i zdolności do odczuwania przyjemności (anhedonia) oraz obniżony poziom energii prowadzący do wzmożonej męczliwości.
Objawom tym towarzyszą często: trudności z koncentracją i podejmowaniem decyzji, zaburzenia snu (bezsenność lub nadmierna senność), zmiany apetytu i masy ciała, spowolnienie psychoruchowe lub niepokój, poczucie bezwartościowości i nadmierne poczucie winy, a w cięższych epizodach — myśli o śmierci i tendencje samobójcze.
Depresja rzadko wygląda tak samo u dwóch różnych osób. U jednych dominuje smutek i płaczliwość, u innych — pustka, odrętwienie i niemożność odczuwania czegokolwiek. Bywa, że depresja ukrywa się za drażliwością, nadmierną aktywnością lub dolegliwościami somatycznymi bez uchwytnej przyczyny medycznej.
Co leczy depresję?
W leczeniu depresji udowodnioną skuteczność mają dwie metody — farmakoterapia oraz psychoterapia — a w wielu przypadkach ich połączenie przynosi najlepsze efekty. Leki przeciwdepresyjne, przede wszystkim z grupy SSRI i SNRI, wpływają na gospodarkę neuroprzekaźnikową mózgu i mogą znacząco złagodzić objawy. Nie leczą jednak przyczyn — tego, co w życiu człowieka doprowadziło do depresji i co sprawia, że powraca.
Psychoterapia sięga głębiej. Pozwala zrozumieć, co się dzieje — i dlaczego.
Depresja jako reakcja na utratę — perspektywa psychoanalityczna
W 1917 roku Sigmund Freud opublikował jeden z najważniejszych tekstów w historii psychoanalizy — Żałoba i melancholia. Stawiając obok siebie dwa stany — żałobę po stracie kogoś bliskiego i melancholię (to, co dziś nazywamy depresją) — Freud dostrzegł między nimi uderzające podobieństwo, ale też głęboką, istotną różnicę.
W żałobie wiemy, co utraciliśmy. Świat stał się pusty i szary, ale wiemy dlaczego — i z czasem, w naturalnym rytmie, ból ustępuje. Praca żałoby polega na stopniowym wycofywaniu przywiązania do utraconego obiektu i — ostatecznie — na powrocie do życia.
W melancholii natomiast — pisał Freud — utrata jest, ale jej natura pozostaje niejasna, często nieświadoma. Nie zawsze wiemy, co tak naprawdę straciliśmy. A jeśli nawet wiemy kogo, to nie wiemy, co w tej osobie utraciliśmy. Melancholik nie przeżywa żałoby po świecie, który opustoszał — on sam czuje się pusty. Ubóstwo, bezsensowność, bezwartościowość — to nie opis otaczającej rzeczywistości, lecz opis siebie.
„W żałobie zubożały i opustoszał świat, w melancholii — samo Ja.” — Sigmund Freud, Żałoba i melancholia (1917)
Freud zaobserwował coś jeszcze: melancholik, oskarżając siebie z zadziwiającą bezlitosością, w gruncie rzeczy oskarża kogoś innego — utraconą osobę, z którą nieświadomie się utożsamił. Mechanizm ten — identyfikacja z utraconym obiektem — sprawia, że zamiast świadomie przeżyć utratę i żal, człowiek kieruje agresję i wyrzuty do wewnątrz, w siebie. Depresja staje się wtedy formą samokarania — cierpieniem, które jest zarazem skierowaną do wewnątrz miłością i nienawiścią.
Depresja jako niemożliwa żałoba
Współczesna psychoanaliza i psychoterapia psychodynamiczna rozwinęły myśl Freuda. Depresja jest dziś rozumiana nie tylko jako reakcja na konkretną utratę — bliskiej osoby, związku, pracy, zdrowia, wyobrażenia o sobie — lecz szerzej: jako trudność w przeżyciu utraty w ogóle. Jako niemożność zmierzenia się z tym, że coś, co było, już nie wróci.
Niekiedy utrata jest realna i oczywista. Innym razem jest symboliczna — utrata poczucia bezpieczeństwa w dzieciństwie, utrata wyobrażenia o dobrej rodzinie, utrata wiary w siebie po wieloletnim zawodzie lub porzuceniu. Bywa, że jest to utrata, której nigdy nie było — tęsknota za czymś, czego się nie dostało, a czego się desperacko potrzebowało.
We wszystkich tych przypadkach psychoterapia psychodynamiczna oferuje coś, czego nie może dać żaden lek: przestrzeń do przeżycia tego, co dotąd było nie do przeżycia. Miejsce, w którym żałoba może wreszcie wybrzmieć — i dobiec końca.
Kiedy warto szukać pomocy?
Jeśli od kilku tygodni czujesz, że coś jest nie tak — że radość gdzieś zniknęła, że wstajesz rano bez energii i sensu, że myśli kręcą się w kółko i nie możesz znaleźć wyjścia — warto porozmawiać ze specjalistą. Zarówno z psychiatrą, który oceni, czy potrzebna jest farmakoterapia, jak i z psychoterapeutą, który pomoże zrozumieć, co się tak naprawdę dzieje.
Jeśli chcesz porozmawiać — zapraszam na pierwszą konsultację.